Symulatory lotów to tylko gadżet czy pomocnik do nauki?

Symulatory lotów – to na nich potencjalni piloci uczą się jak panować nad sterami prawdziwej maszyny. W Polsce symulatory lotów znajdują się w bazach wojskowych i szkołach lotniczych, które szkolą przyszłych pilotów. Wydaje się, że są owocem nowoczesnej techniki i ich możliwości, tymczasem pierwsze symulatory lotów pojawiły się już podczas I wojny światowej…

Maszyna znana nie od dziś

Oficjalnie pierwszym symulatorem był ten stworzony przez Edwina Alberta Linka w 1928 roku. Nazwany „Blue Box” wszedł do użytku dopiero kilka lat po wynalezieniu. Maszyna posiadała wolant, pedały, tablicę, na której znajdowały się przyrządy. Pierwsze urządzenia nie wyposażane były w układy projekcji. Nauka pilotażu w prawdziwej maszynie była droga – z tego właśnie powodu wymyślono imitację, która miała pomagać w nauce. Symulatory lotów od początku były doceniane przez kursantów i ich szkoleniowców. „Niebieskie pudło” było krokiem milowym w dziedzinie budowania maszyn. Tłumaczyło ono zachowanie przyrządów bez wznoszenia się w niebo. Dzięki temu przyszły pilot mógł ćwiczyć bez ryzyka utraty zdrowia i życia.

symulatory lotów

Trening czyni mistrza

Niektórzy uważali, że urządzenia treningowe są jedynie marna imitacją i gadżetem, a nie maszyną, która pokazuje jak zachowuje się samolot w rożnych warunkach atmosferycznych i kierowany przez różnych pilotów. Doświadczenie to postawa, dlatego trening przed wejściem do prawdziwego samolotu powinien być doceniany. W końcu w rękach pilotów dosłownie leży życie tych, którzy wchodzą na pokład.

Dołącz do dyskusji